Dziś jest: 21 Wrzesień 2017    |    Imieniny obchodzą: Hipolit, Mateusz, Daria

10 dni w kajaku… samotny spływ Narwią

c_825_619_16777215_01_images_21208242_1665749886831674_1160849842_n.jpg

 

Rozmowa z Mariuszem Popinem, sportowcem, który odbył samotny spływ kajakiem po Narwi.

 

443kilometry, 10 dni i nocy, ponad 100 kilogramowy kajak z ekwipunkiem i jeden człowiek. Mariusz Popin ma 24 lata, na swoim koncie kilka maratonów, wysokie miejsca w zawodach crossfitowych oraz zdobycie Mount Everest imprezy Everest Run. Pod koniec sierpnia wyznaczył sobie nowy cel – samotne przepłynięcie kajakiem całej Narwi w ciągu 10 dni.  W rozmowie z Extra Płońskiem opowiada o swojej wyprawie.

 

EXTRA PŁOŃSK: W ubiegłym roku w ciągu 6 dni  samotnie przepłynąłeś  kajakiem Wkrę. Tym razem Twoim celem była Narew. 443km – 10 dni i 10 nocy w kajaku. Której rzeki mamy spodziewać się w przyszłym roku?

 

Mariusz Popin: Sam jeszcze tego nie wiem. Ostatnie dni spływu po Narwi były bardzo wymagające i już wtedy powtarzałem sobie „nigdy więcej”. Na razie nie wybiegam daleko w przód i nie planuję kolejnego spływu w następnym roku. Jeżeli jednak będę chciał wypłynąć, to trzy razy zastanowię się nad tym, która to ma być rzeka i ile dni mam na nią poświęcić.

 

EXTRA PŁOŃSK: Spływ rozpocząłeś przy tamie na zalewie Siemianówka w pobliżu granicy polsko-białoruskiej, skończyłeś w Modlinie. Co spotkało Cię po drodze?

 

Mimo różnych przeciwności losu spotykało mnie wiele dobrego. Miałem okazję poznać wielu świetnych ludzi którzy pomagali mi w różnych trudnych sytuacjach. Począwszy od pomocy przy przenosce kajaku przy tamach i jazach, po nocleg, czy chociażby zaoferowanie zapałek, zapalniczki i rozpałki, gdy moje rzeczy zamokły w trakcie deszczu. Co ciekawe, przy przenosce w Rzędzianach pomagały mi dwie drobne dziewczyny. Gdy zauważyły, że sam zmagam się z blisko stukilogramowym kajakiem wypchanym po brzegi wodą w butlach i ekwipunkiem na 10 dni, same zaoferowały pomoc. Dookoła siedziało wielu wędkarzy i przypadkowych osób przejeżdżających przez jaz w Rzędzianach, ale tylko dziewczyny chciały mi pomóc. Kajak był ciężki, dziewczyny nie dawały już rady, zatrzymywaliśmy się co 10 metrów, ale i tak nie odpuściły. Nie dały się namówić, że dam sobie radę sam. To było niesamowite.

 

EXTRA PŁOŃSK: Przy okazji poprzedniej rozmowy dowiedziałam się, że jesteś sportowo zakręconym człowiekiem. Biegasz w maratonach, zdobywasz szczyty… po schodach. Co ciekawego działo się przez ostatni rok?

 

W ostatnim roku udało mi się ukończyć maratony niezbędne do zaliczenia Korony Maratonów Polskich. Jestem w trakcie weryfikacji i czekam na wynik. Dodatkowo brałem udział w kilku imprezach biegowych, zawodach crossfit’owych, jak również trzeci raz z rzędu startowałem w Mariott Everest Run.

 

EXTRA PŁOŃSK: Obrałeś sobie już kolejne ekstremalne wyzwanie ?

 

Jeszcze nie. Oczywiście mam w głowie kilka ciekawych projektów które chciałbym zrealizować w najbliższym czasie, ale to są jeszcze plany na bardzo wczesnym etapie.

 

EXTRA PŁOŃSK: Mariusz, o swoich akcjach piszesz na Facebooku. Przed każdym spływem wpis kończysz zwrotem do mamy z prośbą o dobry obiad po powrocie. Pochwal się co mama ugotowała na powrót syna...

 

 Pierogi ruskie. Uwielbiam pierogi pod każdą postacią, a na koniec spływu miałem akurat ochotę na ruskie z patelni. Po dziesięciu dniach jedzenia z puszki, pierogi były wyjątkowo smaczne…

 

EXTRA PŁOŃSK: Dziękuje za rozmowę!

 

Rozmawiała Sylwia Sobótka              

Fot. Zbiory prywatne rozmówcy

c_734_550_16777215_01_images_21150911_1665749206831742_1538926159_n.jpg

c_728_545_16777215_01_images_21148561_1665749496831713_823761481_n.jpg


 

Prognoza pogody:



   

 

 



 

 GALERIE:

  

 


 

Redaktor Naczelna:
Sylwia Sobótka

e-mail: s.sobotka@media-polska.pl 

Extra Płońsk - Biuro Reklamy:
ul. Płocka 69, 09-100 Płońsk
Tel. 502 646 312 oraz: 534 902 094